2 czerwca 2009

Świadomość w związku

Na blogu Trenerów TeTa omawiamy Świadome życie.

Mój wpis dotyczył świadomości w partnerstwie. Uważam, że jeśli chce się mieć udany związek, to nie można funkcjonować na niskim poziomie świadomości.

Chcę przedstawić świeży przykład z mojego jeszcze niedużego :) małżeńskiego stażu.
Mamy z mężem wspólny samochód, który kupiliśmy sobie jako prezent ślubny. :)

W zeszłym tygodniu niefortunnie zaparkowałam przy chodniku. Efektem był (właściwie jest) porysowany lekko zderzak. Może nie przejęłabym się tym tak bardzo w przypadku starszego samochodu męża, ale ten mamy zaledwie kilka miesięcy, poza tym jest ładny i w ogóle staramy się dbać o niego i nie traktować jak kupy metalu, którą w razie czego się wymieni jak już będzie nieciekawie wyglądał.

Powiedziałam mężowi o tym incydencie licząc się z tym, że może go to trochę poruszyć (dla osób, które mogą zastanawiać się czemu nie użyłam słowa: zdenerwować wyjaśniam, że nie wyobrażam sobie by partner się na mnie denerwował i nie biorę tego pod uwagę w ogóle).

Widząc moje przejęcie sprawą pocieszył mnie i wytłumaczył, że nie ma mi tego za złe (piszę wytłumaczyć, bo ja sama w tej sprawie miałam większy żal do siebie, niż on do mnie). W dodatku może to być dla mnie dobra lekcja, by być bardziej uważną.
Postawa męża w tej sprawie była dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Przyzwyczajona jeszcze z dzieciństwa, że o każdą rozlaną herbatę robi się złośliwe uwagi, poczułam się potraktowana z dużym zrozumieniem, uczuciem i szacunkiem. Poczułam, że jestem ważna dla mojego partnera.

Zderzak można przecież przywrócić do stanu wyjściowego, natomiast obniżone poczucie własnej wartości i zaufanie trudniej odbudować.
To była dla mnie wspaniała lekcja w wykonaniu mojego partnera, jak można świadomie podchodzić do rozwiązywani codziennych spraw, które rozwiązywane bez udziału świadomości, prowadzą na ogół do pogarszania relacji w związku, a często do jego zerwania.