1 maja 2009

Kto powinien spełniać moje oczekiwania?

Wczoraj prowadziłam w pokoju sens na Polchacie czat poświęcony partnerstwu.

Sporą część rozmowy poświęciliśmy na temat: oczekiwania i potrzeby, które chcemy zaspakajać w związku z bliską osobą.

Oczekiwania mogą być różne (każdy z Was zresztą najlepiej wie jakie one mogą być :)). Natomiast jeśli ktoś nie wie (lub nie słyszał o tym, że można mieć jakieś oczekiwania), to przy okazji zachęcam do zastanowienia się nad nimi.

Może to być dla przykładu oczekiwanie dotyczące tego, by partner nie słuchał zbyt głośno telewizora.

W jaki sposób można zaspokoić takie oczekiwanie?

Jest tylko jeden sposób – wziąć odpowiedzialność za nie. I nie mam tu na myśli odpowiedzialności dotyczącej usiłowania zmienienia partnera.
Chodzi o wytworzenie w sobie poczucia, że to jest mój problem (to niezaspokojone oczekiwanie), a więc uświadomienie sobie, że to MI powinno zależeć na jego rozwiązaniu. Co stawia sprawę w innym świetle.
Często wydaje się, że jakiś problem dotyczy nas obu, że partner jest również odpowiedzialny za spełnienie moich oczekiwań.

Tak jednak nie jest i gdy będziemy liczyć na to, że partner przejmie inicjatywę , to możemy się przeliczyć. Partner ma najprawdopodobniej również swój osobisty zestaw oczekiwań, za który jest odpowiedzialny ON i jeśli ma już spełniać czyjeś oczekiwania to najprawdopodobniej będzie swoje.

Oczywiście po to łączymy się w pary, by wzajemnie pomagać sobie w zaspakajaniu swoich potrzeb (zwłaszcza tych, które trudno jest – lub jest to niemożliwe - zaspokoić w pojedynkę).

Warto o tym pamiętać i pomocne może być otwarte mówienie o nich i szukanie informacji, jak to wygląda u partnera. To jest postawa proaktywna. Jeśli zwracamy uwagę na potrzeby partnera, możemy mieć również większą pewność, że on zwróci na nasze. Ważne jednak by zrozumieć, że nie musi tego robić. Od jego chęci i motywacji będzie zależało jego zaangażowanie w usatysfakcjonowanie partnera.

Myślę, że skuteczną postawą w związku jest przede wszystkim skoncentrowanie się na wytworzeniu klimatu, który będzie sprzyjał wzajemnej motywacji, by robić coś dla siebie i mieć ochotę to robić. O ile będzie przyjemniej!

Brak komentarzy: